Paryż - wnętrza - streetart - lifestyle - ludzie - miejsca
Kategorie: Wszystkie | 20eme | DEUTSCH | Domosfera | ENGLISH | Paryż | ludzie | miejsca | przedmioty | streetart | wydarzenia
RSS

przedmioty

sobota, 15 sierpnia 2009

Dom otwarty na taras, a taras otwarty na ogród. Bez wyraźnych podziałów, różnic wysokości. Taras jest pełen harmonii, mimo że jego elementy są z zupełnie różnych światów. A jednak wszystko tu ze sobą gra. Twardy, surowy beton przechodzi w miękką trawę, do starego ciemnego stołu dostawiono zupełnie nowe i całkiem zwyczajnie wiklinowe fotele. Do tego rzeźby, lekkie wbrew swej "kamienności". A wszystko razem jak w "Ukrytych pragnieniach" Bertolluciego...

 

Zdjęcia: Agencja Gazeta, stylizacja: Aleksander Lesiak Copyrights: AG / Aleksander Lesiak

23:15, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »

    

W stylu belle epoque. Balkonik w starej kamienicy, zupełnie niewielki, ale w sam raz, żeby przysiąść z książką i napić się popołudniowej herbaty. Żeliwne meble, zupełnie takie same jak na starych fotografiach. Nic dziwnego - znów są modne i na powrót odlewane z wzorów sprzed stu lat.

    

Zdjęcia: Agencja Gazeta, stylizacja: Aleksander Lesiak Copyrights: AG / Aleksander Lesiak

21:29, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 sierpnia 2009

Taras w bloku, intymny i przestronny, został urządzony młodzieżowo, kolorowo, z pomysłem, ale bez prowizorek. Kafelkową podłogę zastąpiły panele z drewna akacjowego, pośrodku wyrósł trawnik z rolki. Trawa rośnie w niskich skrzynkach-paletach i wymaga znacznie mniej zachodu niż kwiaty.

Propozycja dla tych, którzy w środku miasta przez kilka letnich miesięcy życzą sobie mieć egzotyczne wakacje bez choroby lokomocyjnej, zmian stref czasowych i obowiązkowych szczepień...

Zdjęcia: Agencja Gazeta, stylizacja: Aleksander Lesiak   Copyrights: AG / Aleksander Lesiak

13:39, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 lipca 2009

Wakacyjne zdjęcia powstają w setkach i tysiącach. Na koniec urlopowe kadry i tak lądują hurtowo na twardych dyskach komputerów.

Czasem, wydrukowane, zapełniają pudełka po butach na dnie szafy. Z rzadka poukładane w chronologicznej kolejności opowiadają historie w albumach fotograficznych. Najlepsze warto oprawić w ramki i stale mieć na oku. Powieszone na ścianie lub postawione na biurku są miłym akcentem we wnętrzu. Fotografia, ta całkiem amatorska, bez artystycznych ambicji, tworzy intymną i niebanalną atmosferę. Drobne usterki (takie jak na przykład złe wykadrowanie, albo „czerwone oczy”) można poprawić przy użyciu najprostszych darmowych programów. Fajnie jest dodać passe-partout. Passe-partout to tekturowe obramowanie fotografii, które możemy wyciąć sami lub kupić gotowe w sklepach z materiałami dla plastyków. Zastosowane w jednym kolorze ujednolici zdjęcia i zgra je z kolorystką pomieszczenia. Podobny rezultat osiągniemy, gdy fotografie oprawimy tylko w jeden rodzaj ramek tego samego rozmiaru. Wybór ramek, albumów i innych akcesoriów jest ogromny. "Antyoprawy", czyli wizytowniki i antyramy, ramki drewniane, metalowe, z plastiku, bogato zdobione albo bardzo proste. Oprócz tego albumy: z miejscem na zdjęcia i podpisy albo tradycyjne w grubej oprawie ze stronami poprzedzielanymi pergaminowym papierem.

W ponad stupięćdziesięcioletniej historii fotografii było wiele innowacji, które poszerzyły popularność amatorskiego robienia zdjęć. Od pierwszych przenośnych aparatów, poprzez błony fotograficzne, aż do zmiany stylu życia i powszechnej mody na letnie wyjazdy urlopowe. Jednym z kroków milowych było na pewno pojawienie się w 1934 roku aparatu Kodak Baby Brownie sprzedawanego za jednego dolara. Do dzisiaj uważany jest za ikonę XX-wiecznego designu. Polską ikoną popularnej fotografii stała się Zorka 5.

Nawet najprostsza lustrzanka nie dla każdego jest jednak prosta, aparat Polaroida rozwiązywał wszystkie problemy i skracał całą procedurę robienia fotografii zaledwie do jednej czynności - naciśnięcia przycisku. W latach 90. nadeszła era aparatów zwanych małpami, tanich i prostych. Miały wiele wad, ale i tę zaletę, że zdjęcia mógł robić każdy. I dzisiaj, po cyfrowej rewolucji, mają swoich zwolenników, bo kto nie lubi czaru starych zdjęć z wakacji?

 

Tekst i stylizacja: Aleksander Lesiak

zdjęcia: Arkadiusz Ścichocki / Agencja Gazeta

Copyrights (tekst i stylizacja): Aleksander Lesiak / Copyrights (zdjęcia): Agencja Gazeta

12:11, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 kwietnia 2009
Kiedyś na poważnie, teraz dla żartu.

Poroża były kiedyś czymś więcej niż tylko bajerem do powieszenia na ścianę. Podkreślały status pana domu, były trofeami myśliwskimi, świadczącymi o odwadze. Zdobiły wiejskie rezydencje i pokoje w stylu myśliwskim. Ciągle są amatorzy takich ‘'ozdób'', ale dla większości z nas poroże stało się synonimem obciachu na równi z makatką z jeleniami na rykowisku. Teraz nieoczekiwanie powracają, potraktowane z przymrużeniem oka, wzięte w cudzysłów, doskonale odnajdują się we współczesnych wnętrzach.

 

Sala leśna w restauracji Ale Gloria pełna jest poroży. - Sala jest zaaranżowana z myślą o mężczyznach, którzy lubią takie klimaty. Ciężka, mroczna atmosfera, jak w lesie tuż przed polowaniem. Poroża są oczywiście drewniane, lecz wyglądają jak prawdziwe, nasi goście często dają się nabrać - mówi Łukasz Urbańczyk z Ale Glorii.

 

Kafka jest lokalem nowoczesnym, z elementami vintage. Zdecydowanie modnym i zdecydowanie bezpretensjonalnym. Poroża na jasnej boazerii są niczym wspomnienie weekendowej wycieczki pod Sztokholm albo Helsinki. Może gdzie indziej było by to na granicy dekoratorskiej porażki, we wnętrzach Kafki jest strzałem w dziesiątkę. Poroża niestety prawdziwe, ale wybaczamy.

 

O la, la! W sopockim arthotelu Lalala jest siedem pokoi, każdy inny, każdy wyjątkowy. Pokój numer 44 zaprojektowali Jakub Rebelka i Iwona Cybula. Tajemniczy, futrzany, leśny klimat. Totalny czad z czerwonym porożem nad łóżkiem. I z białymi różkami na drzwiach w roli wieszaków. Bardzo odważnie, erotyczne a nawet perwersyjnie. Można śmiało powiedzieć, że w tym pokoju przyprawiono nie jedne rogi.

                     

DK Living przygotował wspaniałe poroże antylopy z polerowanego aluminium. Prawdziwe rogi antylopy stosowane były do zabiegów magicznych i jako afrodyzjak. Dlatego teraz wiele gatunków jest na liście zagrożonych wyginięciem. Błyszczące poroże na ścianie robi wrażenie. Sam nie wiem czy bardziej ze względu na połysk, wielkość czy może kulturowe konotacje.


Restauracja Ale Gloria, Plac Trzech Krzyży 3 (Dom Dochodowy), Warszawa. Czynne codzinnie w godzinach od 11.00 do 23.00.
Kawiarnia Kafka, ul. Oboźna 3, Warszawa. Czynne od 9.00 do 22.00. Wi-Fi gratis.
Arthotel Lalala, ul. Rzemieślnicza 42, Sopot. Pokój dwuosobowy ze śniadaniem kosztuje 350 złotych, dwupokojowy apartament z trzema balkonami 700 złotych.
DK Living - produkty firmy dostępne są w sklepie internetowym vivre.com. Aluminiowe poroże antylopy kosztuje 650 dolarów, czas dostarczenia 8 tygodni.
Prawdziwe poroże możemy zawsze wyszperać u dziadka - myśliwego lub na targu staroci. W cenie od złotówki (za małe różki) do 4000 złotych (za całą kolekcję) znajdziemy na serwisie aukcyjnym allegro.pl.

14:50, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 kwietnia 2009

Prosty pomysł na efektowną dekorację.

 

Puste ściany odeszły do lamusa. We wnętrzach rządzi kolor. Wzory, desenie i aplikacje coraz śmielej poczynają sobie nawet w nowoczesnych i minimalistycznych wnętrzach. Naklejki dobrze nadają się do szybkich zmian. Piętnaście minut i już! W sklepach i serwisach internetowych znajdziemy setki różnych wzorów, często dostępnych w kilkunastu kolorach. U nas dominują kwiaty i esy-floresy, na zachodzie popularne są też zdjęcia i odważne zapożyczenia z popkultury (od japońskiej mangi po Warhola).

 

Można je nakleić na ściany (zamiast szablonów, przy korzystaniu z których często robią się kłopotliwe zacieki), na fronty szaf i szafek i na sufity (zamiast plafonów). Naklejone na szyby, matowe i półprzezroczyste będą pełniły rolę nowoczesnych zazdrostek. Modne są też takie, które tworzą zaskakujące iluzje, podejmując grę z otoczeniem. Są trwałe, w normalnych warunkach przetrwają nawet pięć lat, a jak się znudzą, zawsze możne je odkleić.

 

Staramy się, jako zwichrowana para grafików, łączyć nowoczesny design z gustami naszych rodaków - mówi Kasia Rostowska z serwisu naklejkiscienne.pl - Mamy wzory roślinne i wiele ‘'offowych'' produkcji. Chcemy pokazać, że naklejka Space Invaders nad kanapą może wyglądać kapitalnie, że wchodząc do mieszkania i "napotykając" na podłodze w przedpokoju grę w klasy od razu poprawia się humor.

 

Naklejki można kupić między innymi w Empiku, Leroy Merlin, IKEA i w serwisach internetowych: naklejkiscienne.pl, szbloneria.pl, artofwall.com.pl i wielu innych. Ceny od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

18:23, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 kwietnia 2009

Sposób na ścienną nudę.

 

Przywożone dwadzieścia lat temu z Zachodu fototapety istniały w dwóch podstawowych wersjach: jesienny las i piaszczysta plaża z palmą (a może pamiętacie jeszcze jakieś?). Dla jednych były szczytem szpanu i obiektem pożądania, dla innych synonimem złego gustu i strasznym obciachem. Dzisiaj znów są na topie, niby podobne w zamyśle, ale jednak zupełnie inne.

 

Po pierwsze dostępne są w dziesiątkach rożnych wzorów, do wyboru, do koloru. Łatwe w montażu, bo samoprzylepne. Trwałe, bo wydrukowane na specjalnych materiałach 3-M, pokryte laminatem i zmywalne. Możemy je zatem wykorzystać w pokoju, ale też w kuchni i w łazience. Mają niestety jedną zasadniczą wadę, nie są tanie, kosztują około 200 złotych za metr kwadratowy. Wzory ze zdjęć znajdziecie na stronie artofwall.com.pl.

00:02, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Komentarze (4) »
piątek, 17 kwietnia 2009

W literach jest coś fascynującego. Nawet, gdy nie składają się w słowa. 

Niektórzy ich nie lubią. Victoria Beckham chwaliła się ostatnio w jakimś wywiadzie, że w życiu nie przeczytała żadnej książki. Inni przeciwnie, w domowych biblioteczkach maja kilka tysięcy woluminów, właśnie dlatego, że je przeczytali.

 

Abecadło z pieca spadło. Literki (cyferki czasem też) rozłażą się po ścianach i sprzętach. Zazwyczaj czarnobiałe, niekiedy lubią kolor. Występują na tapetach, lub jako naścienna naklejka z ulubionym cytatem (duży wybór znajdziecie na naklejkiscienne.pl).

 

Można im pomóc wejść na ścianę stosując szablon, albo użyć wczorajszą gazetę (w restauracji Dziki Ryż w Warszawie cudnie sprawdzają się naklejone stare, chińskie gazety). Dla miłośników podróży mapa Nowego Jorku (mam taką w przedpokoju - tapeta z Leroy Merlin, trzydzieści złotych za rolkę).

20:27, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 marca 2009

Klocki od Movisi.

Regał PLAY firmy Movisi nigdy nie będzie za długi ani za krótki, składa się go z klocków. Tylko od nas zależy jak go zbudujemy i w jakim kolorze. Antoine Phelouzat, projektant, stworzył system który nie ma końca a za początek ma sześcioelementowy moduł w sześciu kolorach. Zawsze możemy przebudować regał w małe siedziska albo dokupić ‘'części'' i stworzyć z nich room devider. Let's PLAY.

20:48, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 stycznia 2009

Michał Biernacki dla włoskiej marki Moroso.

The Rock Collection to seria sześciu dywanów dla których inspiracją były wygląd, struktura i kolor prawdziwych kamieni. Twarde skały zostały zaklęte w miękkich, ręcznie plecionych, wełnianych dywanach. Wyjątkowe barwy uzyskano przez zastosowanie wielokolorowego sitodruku. Swoją światową premierę miały ponad rok temu na londyńskim Design Festival (zdobywając uznanie publiczności i prasy), w Polsce mogliśmy je zobaczyć dopiero na odbywającym się niedawno w Łodzi II Międzynarodowym Festiwalu Designu.

Michał Biernacki - rocznik '73, absolwent wydziału malarstwa na Uniwersytecie Śląskim. Projektował między innymi dla Zelmera, Ikera, Nowego Stylu, Eliota. Razem z Magdą Lubińską stworzył markę MOHO design, znaną przede wszystkim z projektu dywanu DIA, inspirowanego łowicką wycinanką.

Moroso - włoska marka utworzona w 1952 roku. Ceniona za projekty kanap i sof. Klientką Moroso jest między innymi Tina Turner i Marina Abramovic.

18:41, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2008

System regałów OTO 100, zaprojektowany przez Dunkę Pil Bredahl, jest jak rosyjska matrioszka. Po rozłożeniu możemy wsadzić jeden element w drugi.
- Zrobiłam mebel dla nowoczesnego nomada, zainspirowana faktem, że przemieszczamy się i zmieniamy mieszkania częściej, niż kiedykolwiek wcześniej w historii - opisuje swój projekt Pil Bredahl.

12:41, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »

Malafor z Gdańska stworzyła regał z rur PCV. Gotowy prefabrykat został pocięty na równe, trzydziestocentymetrowe odcinki, wyczyszczony, pomalowany natryskowo i spięty w całość. Produkowany jest w dwóch wersjach kolorystycznych, zielono-białym i czarno-białym. Skąd pomysł?
- Na początku był materiał, któremu wystarczyło ‘'tylko'' nadać funkcję, pomalować i
spiąć pasami. To najistotniejszy dla nas etap, kiedy forma zaczyna iść w parze z funkcją
- mówi projektantka, Agata Kulik - Pomorska z Malafor.
Regał można kupić w warszawskim Magazynie Praga, lub na stronie Malafor.

12:37, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »

Lekki i miękki.

Ravi Pankhania mieszka w Vancouver, od 8 lat prowadzi firmę dekoratorską Ravi Design specjalizującą się w tkaninach . Krawiectwem zajął się przez przypadek, w szkole średniej szukał lekcji, które będzie można łatwo zaliczyć. Nie było łatwo, zajęcia wymagały zdobycia wiedzy i cierpliwości, mimo to praca z tkaninami stała się jego wielką pasją.
Ravi projektuje też meble, jego najnowsza realizacja to gąbkowe fotele. Te modułowe siedziska można łączyć ze sobą, łatwo przestawiać. 70 procent użytej do ich produkcji gąbki pochodzi z recyklingu, podobnie zresztą jak wełna z której zrobiony jest pokrowiec. Proste, ładne i funkcjonalne. Ravi zapewnia, że są też bardzo wygodne. Wierzymy na słowo.

10:56, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 listopada 2008

Codziennie inny regał? Czemu nie!

Pod koniec lat 80. marzeniem było mieć meble CDN. Tym, którzy nie pamiętają przypomnę, że był to taki zestaw dla dzieci, który można było dowolnie rozbudowywać o nowe elementy. Może nie zupełnie dowolnie, raczej w miarę dostępności i możliwości. Potem nastały czasy IKEA i systemy pasujących do siebie elementów stały się powszechne.

System niemieckiego studia projektowego MORGEN (założonego w 1997 roku przez architektkę Sabine Muhlbauer i artystę Thomasa Tritscha) jest bardzo prosty. Play shelf składa się z trzech elementów o tej samej wysokości i szerokości, różniących się długością. Można je dowolnie zestawiać, budować z nich stoliki, szafki, regały albo room dividery. Zbudowane z jodłowego drewna sprawiają wrażenie solidnych i zarazem lekkich. Nie są niestety tanie. Za małą półkę zapłacimy 350 euro (50 cm), za średnią 420 euro (100 cm), a za najdłuższą, półtorametrową 490 euro. Gdy przemnożymy przez ilość elementów na zdjęciu... Cóż, niech będą przynajmniej inspiracją.

00:23, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »

Norwegia stawia na design.

Kraje skandynawskie znane są ze swojego wzornictwa przemysłowego, które uchodzi za ergonomiczne, demokratyczne i ładne. Duński Bo Concept, Duka, a zwłaszcza szwedzka Ikea, są doskonale znane w Polsce. A co z Norwegii? Norwegia kojarzy nam się ciągle raczej z łososiem i wydobyciem ropy naftowej. Niesłusznie, bo w Europie norweski design stanowi już uznaną markę. Przełomem był początek lat 90. W 1993 roku założono Norsk Form (fundację wspierającą rozwój wzornictwa i architektury), rok później odbyły się Igrzyska Olimpijskie w Lillehammer, co pozwoliło pokazać dokonania rodzimego designu światowej publiczności.

W 2000 roku trzech młodych projektantów: Torbjorn Anderssen, Andreas Engesvik i Espen Voll (wszyscy po National Collage of Art and Design w Bergen) założyło wspólne biuro - Norway Says. Od tego czasu nie było roku, żeby nie zdobyli kilku nagród za swoje projekty. Byli pierwszymi od trzydziestu lat norwegami zaproszonymi na prestiżowe Salone Satelite w Mediolanie. Ich produkty pokazało kilkadziesiąt magazynów z całego świata, a sofa UGO znalazła się nawet na okładce brytyjskiego Wallpaper'a.

Cały tekst na   

00:01, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2008

Co za nazwa... Co za rower...

Na ten rower trafiłem zupełnie przypadkiem, stał sobie gdzieś w okolicach Les Halles. Absolutnie przecudny. Kolor przede wszystkim. Holenderska marka Gazelle też ma ciekawą, 115 letnią historię. Ten rower ze zdjęcia, jak udało mi się ustalić, nazywa się Basic Oase Blue i można go kupić też w Polsce - 1439 złotych w promocji. Klasyczna rama Old Fashion zaprojektowana została w 1920 roku. Więcej informacji znajdziecie tu.

22:03, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 listopada 2008

MOHO design pokazał projekt nowego dywanu.

MOHO zabłysnął w świecie wzornictwa projektem dywanu DIA, zdobywając liczne nagrody, zarówno w Polsce (konkurs Śląska Rzecz), jak i zagranicą (Red Dot Design Award 2008). Umiejętnie łączy naturalne materiały i tradycyjne wzory z nowoczesnym dizajnem. Na rozpoczynającym się 16 października 2008 roku II Międzynarodowym Festiwalu Design w Łodzi, na wystawie Play&Joke, premierę będzie miał ich nowy produkt - System 2D. Wykonane z wełnianego sukna dywany o rozmiarze 65 na 65 cm można łączyć ze sobą, są niczym heksagonalne komórki w plastrze miodu (w wersji 2D oczywiście). Dostępne w 21 kolorach, ale na specjalne zamówienie można wybrać dowolne wybarwienie z próbnika Pantone. Pomysł na modułowość nie jest ani nowy, ani szczególnie oryginalny (pod tekstem znajdziecie kilka linków), co nie zmienia faktu, że dywan jest ładny, a za MOHO trzymam kciuki.

21:24, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »