Paryż - wnętrza - streetart - lifestyle - ludzie - miejsca
Kategorie: Wszystkie | 20eme | DEUTSCH | Domosfera | ENGLISH | Paryż | ludzie | miejsca | przedmioty | streetart | wydarzenia
RSS
sobota, 13 marca 2010

Tamaso ma dżjotir gamaja

(Z ciemności prowadź mnie do światła)

 



Herzog zadaje proste pytania. Herzog otrzymuje proste odpowiedzi. W tych na pozór oczywistych sprawach, których śladem podąża, chce odkryć tajemnicę. My na razie nie.

Najpierw pokazuje kolorowe obrazki, takich jakich setki widzimy codziennie w telewizji i gazetach. To żadne działania symboliczne. Barwne ilustracje. Potem spotkania z ludźmi. Do jego opowieści wkrada się, lekka jak nić, narracja. Historia o drodze. Wychwytuje pojedyncze gesty, objaśnia ustami swych rozmówców. Gdy jesteśmy z nim przy mandali, i kiedy wydaje nam się że możemy zrozumieć czynności, gesty i ich znaczenie (bo czytelny jest język prostych metafor), wysyła nas z powrotem do Europy. I zdajemy sobie sprawę, że zrozumienie rytuału, nie uczyni go naszym. Herzog prowadzi nas do momentu, w którym odległe buddyjskie „działania rytualno – symboliczne”, egzotyczne na powierzchni, w środku stają się bliskie. Bo teraz już chcemy odkryć tę tajemnicę, o której nam opowiedział.


Werner Herzog, Rad Der Zeit / Wheel Of Time, 2003



wtorek, 09 marca 2010

 

Maya Humo czternasty raz zmienia pracę. Nawet artystka musi płacić czynsz, nawet wtedy gdy jej artystyczna działalność nie przynosi żadnego zupełnie dochodu. Wszystkie te prace dla zarobku traktuje lekko a jednocześnie śmiertelnie poważnie. Żeby przetrwać surrealizm pracowniczej rzeczywistości wyobraża sobie, że występuje w filmie. Zapełnia ją swoimi małymi performansami, cygańskim tańcem, przemowami w wymyślonych językach. Pracodawcom brakuje jednak zrozumienia i poczucia humoru. Jej nieznośna lekkość bytu napotyka na mur realiów.

 

Reel 2009 - Nenufarine - from Maya Humo on Vimeo

 

Subkulturowo jest chyba „arty”, chociaż nie ubiera się u Viktora and Rolfa, Bernarda Wilhelma ani w Comme des garçons. Ma za to kolczyki z kapsli po piwie, zakłada trzy swetry, bo przez dziesięć miesięcy w roku marznie. Czas upływa jej ostatnio na rozmyślaniu kim jest. Dizajnerką wizualną, performerką, ilustratorką czy twórczynią wideo. I czy dobrze zrobiła porzucając Madryt i wracając po dziesięciu latach do Paryża. W między czasie zmienia po raz sto piąty tożsamość na Facebuku. Jest teraz Anną Gredzinski, wirtualnie emigruje do Warszawy i co rusz powtarza mi po polsku: „Nie płacz kiedy odjadę”.


Maya Humo, www.nenufarine.com