Paryż - wnętrza - streetart - lifestyle - ludzie - miejsca
Kategorie: Wszystkie | 20eme | DEUTSCH | Domosfera | ENGLISH | Paryż | ludzie | miejsca | przedmioty | streetart | wydarzenia
RSS
piątek, 09 stycznia 2009

Michał Biernacki dla włoskiej marki Moroso.

The Rock Collection to seria sześciu dywanów dla których inspiracją były wygląd, struktura i kolor prawdziwych kamieni. Twarde skały zostały zaklęte w miękkich, ręcznie plecionych, wełnianych dywanach. Wyjątkowe barwy uzyskano przez zastosowanie wielokolorowego sitodruku. Swoją światową premierę miały ponad rok temu na londyńskim Design Festival (zdobywając uznanie publiczności i prasy), w Polsce mogliśmy je zobaczyć dopiero na odbywającym się niedawno w Łodzi II Międzynarodowym Festiwalu Designu.

Michał Biernacki - rocznik '73, absolwent wydziału malarstwa na Uniwersytecie Śląskim. Projektował między innymi dla Zelmera, Ikera, Nowego Stylu, Eliota. Razem z Magdą Lubińską stworzył markę MOHO design, znaną przede wszystkim z projektu dywanu DIA, inspirowanego łowicką wycinanką.

Moroso - włoska marka utworzona w 1952 roku. Ceniona za projekty kanap i sof. Klientką Moroso jest między innymi Tina Turner i Marina Abramovic.

18:41, aleksander.lesiak , przedmioty
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 stycznia 2009

Kiedy w 1939 roku oddano go do użytku, nowy gmach Elektrowni Powiśle budził podziw. Nowoczesny budynek projektu Czesława Jabłońskiego i Józefa Korszyńskiego u zbiegu ulicy Tamka i Wybrzeża Kościuszkowskiego miał elegancki hall główny z czarnego marmuru, szlachetną okładzinę elewacji z piaskowca szydłowieckiego i efektowny szklany narożnik, nazywany kolumną światła. To co sześćdziesiąt kilka lat później zastał architekt Maciek Tarchalski, było jedynie wspomnieniem po przedwojennym gmachu. W każdym pokoju inne meble, mające czasem po kilkadziesiąt lat i obowiązkowy stolik na kanapki z czajnikiem. Po pierwsze należało więc oddzielić to co było warte zachowania, od wszystkich powojennych, wątpliwej urody przeróbek i udoskonaleń.Nie było to łatwe, trzeba było wprowadzić nowe materiały, współczesne meble, nawiązujące do epoki, ale jednak stwarzające nową wartość.

 

Pozostawiono pierwotny podział przestrzeni biurowej na pokoje pracownicze, wygospodarowując jednocześnie dodatkową przestrzeń na pomieszczenia socjalne i szatnie. Zmieniła się też funkcja pomieszczeń otaczających hall główny (ten był pierwotnie wykorzystywany jako cześć kasowa - dla petenta, później przekształcony w pokoje pracownicze z małym aneksem kasowym, teraz po ostatnim remoncie otwarty dla wszystkich pracowników), powstały w nich sale konferencyjne po jednej stronie i ogólnodostępna kawiarnia z miejscami do prezentacji sztuki po drugiej.

 

Pokoje wyposażono w niezbędne udogodnienia i nowe ergonomiczne meble, takie same dla wszystkich. Piętra zyskały kody kolorystyczne, każdemu piętru przypisany został inny kolor, który dominuje na obrazach wiszących na ścianach, posadzkach z żywicy w łazienkach, lakierowanych drzwiach szaf na dokumenty w pokojach pracowniczych a także w windach które w zależności od piętra oświetlone są innym kolorem. Najtrudniejszym zadaniem było jednak przekonanie do zmian pracowników. Pracowników wciągnięto więc w proces oswajania budynku. Kolorowe obrazy na korytarzach namalowali dla STOENu absolwenci warszawskiej ASP, te do pokojów (wybierali je sami pracownicy) studenci, którzy malowali je na praktykach współorganizowanych przez STOEN.

Tekst i stylizacja: Aleksander Lesiak
Zdjęcia: Bruno Fidrych / LESIAK&FIDRYCH

Copyrights (tekst): Aleksander Lesiak / Copyrights (zdjęcia): EAST NEWS

20:07, aleksander.lesiak , miejsca
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 stycznia 2009

Projekty Pieke Bergmans, holenderki po Design Academy Eindhoven i Royal College of Art w Londynie, są wyjątkowe. To więcej niż pomysłowość i nowatorskie wykorzystanie materiałów, w jej pracach jest to coś, dzięki czemu jej projekty przykuwają wzrok. Lightblubs zdają się spływać, przypominając nieco magiczne lampy z oleistymi płynami w środku. Jestem wirusem - powtarza swoje credo Pieke. Poczułem się zainfekowany tym bakcylem.

18:14, aleksander.lesiak , ludzie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 stycznia 2009

Klasyka designu i nowości. Marki znane i takie, które dopiero w Polsce debiutują. Dodatki, meble, akcesoria.

Na dwustu metrach kwadratowych na warszawskim Powiślu powstał wyjątkowy sklep, który sprzedaje i promuje ciekawy design, ale który też sam jest designem. Wyjątkowe wnętrze w stylu loft zaprojektowała pracownia BAD design.
„Jesteśmy grupą ludzi, których zachwycają rzeczy piękne. Chcemy, żeby osoby o podobnej wrażliwości miały szerszy dostęp do oryginalnego wzornictwa. Mamy w swojej ofercie ikony designu i uznanych producentów." - mówi Kasia Sokalska z INDIVI.
Z nowych marek znajdziemy brytyjski Established&Sons (dla którego projektuje m.in. Alexander Taylor, Barber Osgerby, Jasper Morrison, Zaha Hadid) i Naughtone (stawiający na ekologię i recykling) oraz Zero ze Skandynawii.

Indivi design store, ul. Kruczkowskiego 6, Warszawa. Czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 11 - 19, w soboty od 11 do 16.

23:54, aleksander.lesiak , miejsca
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 stycznia 2009

Poeta plastiku i międzynarodowa gwiazda.

W Polsce Karim Rashid jest mało znany, nawet nie dlatego, że nie interesujemy się międzynarodowym wzornictwem, po prostu w sprzedaży nie ma (poza kilkoma może wyjątkami) przedmiotów sygnowanych jego nazwiskiem. Za to na świecie Rashid jest prawdziwą gwiazdą dizajnu. Ma na swoim koncie ponad dwa i pół tysiąca projektów, w większości wprowadzonych do produkcji, dwa doktoraty honoris causa (Ontario College of Art and Design oraz Corcoran College) i kilkadziesiąt wystaw indywidualnych. Współpracował z najbardziej topowymi markami, od Alessi i Georga Jansena po Kenzo, Pradę i Issey Miyake, nie stroniąc od tych popularnych jak Coca Cola. Jego prace można kupić w tysiącach sklepów na całym świecie, albo obejrzeć w jednym z czternastu muzeów, w tym tak prestiżowych jak MoMA w Nowym Jorku albo Centre Pompidou w Paryżu, gdzie znajdują się w stałych kolekcjach.

Obywatel świata.
Prywatnie Karim Rashid jest... no właśnie, kim? Urodził się 48 lat temu w Kairze w rodzinie egipsko - angielskiej, wychował w Kanadzie, a obecnie rezyduje najczęściej w Nowym Jorku. Najczęściej, ale niezbyt często. Dwieście dni w roku jest w rozjazdach, dając odczyty, otwierając swoje wystawy lub doglądając interesów. Dużo czasu spędza podobno w Belgradzie, skąd pochodzi jego żona, Ivana Puric.

Poeta plastiku.
Na międzynarodową gwiazdę został namaszczony w roku 2001, kiedy tygodnik Time poświęcił mu obszerny artykuł, nazywając poetą plastiku (choć to określenie w stosunku do jego osoby pojawiało się już wcześniej). Podobno marzy o czasach, kiedy człowiek będzie w połowie składał się z syntetyków, patrząc na jego strój trzeba przyznać, że konsekwentnie wprowadza ten zamysł w życie. Karim Rashid oprócz zachwytów, budzi również kontrowersje, swoim zamiłowaniem do różu i nieskromnymi manifestami o potrzebie zmiany świata. Najbardziej kuriozalnie brzmią deklaracje o demokratycznym i dostępnym dla wszystkich dizajnie na wysokim poziomie. W internetowym sklepie Rashida za byle stolik trzeba zapłacić kilka tysięcy dolarów. W kilku kwestiach należy mu jednak oddać sprawiedliwość. Po pierwsze stworzył własny, rozpoznawalny styl, pełen zdecydowanych kolorów, geometrycznych kształtów i obłych form, który potrafił przekuć w komercyjny sukces. Po drugie ma na swoim koncie projekty, które są zarówno dobre jak i tanie (jak choćby krzesło Oh-Chair zaprojektowane dla Umbry - kosztuje tylko 60 dolarów). Po trzecie wielofunkcyjność. Zawsze powtarzał, że jeden nowy przedmiot powinien zastępować trzy inne. Klasyczne już Q Chaise jest w zależności od upodobań stolikiem, fotelem lub szezlongiem. Gdyby nie przypadły wam jednak do gustu projekty Karima Rashida, zawsze możecie sięgnąć po jego muzykę, w wolnych chwilach jest didżejem.

23:43, aleksander.lesiak , ludzie
Link Dodaj komentarz »

 

W tym mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu czas się zatrzymał. Można tu kręcić filmy o życiu w przedwojennej stolicy. Włączniki są przekręcane, ebonitowe, tapety papierowe, w drobne kwiatowe wzory. No i meble, solidne, ale w fantazyjnych, geometrycznych formach. Tylko niezauważalne na pierwszy rzut oka drobiazgi zdradzają, że mamy rok 2008, nie 38. ubiegłego stulecia. Nie ma telewizora a nowoczesne sprzęty kuchenne zaklęte są w modnych kilkadziesiąt lat temu obłych kształtach. Art déco jest stylem historycznym, mimo to wciąż jest chętnie wybierany. Trochę może z sentymentu za mieszczańskim stylem życia, za to na pewno ze względu na urodę mebli i drobiazgów z tego okresu.

Całość tekstu na     

21:41, aleksander.lesiak , Domosfera
Link Komentarze (1) »