Paryż - wnętrza - streetart - lifestyle - ludzie - miejsca
Blog > Komentarze do wpisu

GALINY (II)

 

Malowniczo położone wśród łagodnych mazurskich pagórków Galiny, leżą z dala od głównych szlaków turystycznych i głośnych kurortów Krainy Wielkich Jezior. Bliżej stąd do Kaliningradu, niż do Olsztyna. We wsi mieszka 910 mieszkańców, stoi tam XIV-wieczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i renesansowy pałac wraz z majątkiem. Oprócz samego pałacu - z oficynami, oranżerią, budynkami bramnymi i zabytkowym parkiem, jest 200 hektarów ziemi, pensjonat z gospodą, stadnina z dziewięćdziesięcioma pięcioma końmi, stajnie, ujeżdżalnia i parkur, do tego kuźnia, stolarnia, stary spichlerz i trzy stawy.

 


Joannę i Krzysztofa po raz pierwszy do Galin przywieźli ich znajomi. Ponad 10 lat temu. Zobaczyli romantyczne ruiny. Zapadnięty pod własnym ciężarem dach, z dziurami przez które przezierały snopy światła. Na zamokniętych stropach rosły małe brzózki i dorodne paprocie. Choć są przedsiębiorcami, na kupno Galin zdecydowali się bez poważnych kalkulacji i biznesplanu. Dzisiaj Joanna nazywa to szaleństwem, wtedy dała się porwać optymizmowi męża. Tym bardziej, że wystawiony w 1996 roku na sprzedaż przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Społeczne pałac kosztował tyle, co średniej klasy samochód osobowy. Dopiero później okazał się studnią bez dna. Co nie wymagało odbudowy, trzeba było remontować. Nawet fundamenty - osłabione przez czas i osuwającą się skarpę - nie trzymały grubych murów w pionie. Ściany dali spiąć stalowymi prętami przewleczonymi przez stropy. Gdy świeżo odremontowane łukowe sklepienia piwnic zaczęły się zapadać, okazało się, że podczas wcześniejszych przebudów nie stawiano ścian na swoim miejscu, obciążając w ten sposób stropy. Tak gruntownego remontu jak za Joanny i Krzysztofa pałac nie przechodził od początku swojego istnienia. Podczas prac archeologicznych i tworzenia dokumentacji zabudowań, odkryto XIII-wieczne fragmenty murów i odtworzono historię przebudów. W tym czasie Joanna z Krzysztofem kupili też tutejszy PGR, który przed wojną był częścią przypałacowego folwarku. Skorzystali z szansy, by znów połączyć pałac i folwark w jeden majątek i tchnąć w niego nowe życie.


Zaciągnęli kredyty w banku. Na potrzeby remontu uruchomili stolarnię, w której powstawały okna, kuźnię, gdzie wykuwano, wzorowane na historycznych, okucia. Od początku gromadzili też stare meble, które sukcesywnie restaurują. Część z nich jest już w odnowionych wnętrzach, inne czekają na zakończenie remontu głównego budynku. Odbudowali XIX-wieczne zabudowania folwarku. W jednym z nich otworzyli pensjonat z gospodą. Pozostałe przeznaczyli na stajnie. W 2001 roku założyli stadninę. W pierwszy weekend sierpnia organizują Galiny Cup, zawody w skokach, zjeżdża wtedy trzy tysiące osób i na kilka dni Galiny zmieniają się w polskie Aachen. Bo Galiny mają być dostępne dla wszystkich i zarabiać na siebie, a nie być prywatną rezydencją.


Joanna z Krzysztofem zebrali wokół Galin grupę sprawdzonych pracowników, którzy prowadzą poszczególne części majątku. Sprawnie już działa dwustuhektarowe gospodarstwo rolne prowadzone przez pochodzącego z Galin Marcina i stadnina, którą świetnie zajmuje się Mirek z pobliskiego Graniewa - zaczynał od kilku koni. Joanna zawsze jeździła konno, przygotowywała nawet konie do wyścigów. - Coś zresztą trzeba trzymać w stajniach. A co jak nie konie? Świnie? Nie wiem czy ktoś chciałby wtedy nas odwiedzać - żartuje. W zeszłym roku właściciele uruchomili pensjonat z gospodą. Kuchnię prowadzi Ola - po kursach mistrzowskich w najlepszych warszawskich restauracjach. Joanna liczy, że majątek stanie się kołem zamachowym dla całych Galin. Już to najpoważniejszy pracodawca w okolicy. Krzysztof załatwia sprawy firmy w Warszawie, a Joanna zajmuje się tylko Galinami, choć wciąż na stałe mieszkają w swym domu pod Warszawą sprzed 20 lat. Kiedy zakładała w Galinach ogród, przeczytała dziesiątki książek, jeździła na wystawy, uczyła się nazw setek roślin. Za to przedmioty z historią zaczęła kupować zanim kupili pałac. Na początku sama zajmowała się ich renowacją, ale po tym jak zatruła się oparami chemikaliów, zdała się na fachowców. Kiedy pensjonat z gospodą zaczną zarabiać, zacznie wykańczać główny pałac: wybierać meble,wyposażenie, kolory ścian. Wszystkiego dopilnuje. Na odpoczynek na mazurskiej „działce" pewnie zabraknie czasu.

Tekst i stylizacja: Aleksander Lesiak
Zdjęcia: Kamil Iwo Krajewski
Copyrights (tekst i stylizacja): Aleksander Lesiak / Copyrights (zdjęcia): Kamil Iwo Krajewski

środa, 01 kwietnia 2009, aleksander.lesiak

Polecane wpisy

  • MAYA HUMO

    Maya Humo czternasty raz zmienia pracę. Nawet artystka musi płacić czynsz, nawet wtedy gdy jej artystyczna działalność nie przynosi żadnego zupełnie dochodu. Ws

  • KAFTI Design

    Trzy siostry, cudowny ptak z Armenii i laserowy ploter. Kafti założyły nieco ponad rok temu trzy siostry z Pszczyny, Sonia - rocznik '72, Monika - rocznik '74 i

  • Lightblubs od Pieke Bergmans

    Projekty Pieke Bergmans, holenderki po Design Academy Eindhoven i Royal College of Art w Londynie, są wyjątkowe. To więcej niż pomysłowość i nowatorskie wykorzy

Komentarze
Gość: xyz, *.customer.poda.cz
2011/01/05 10:03:11
Witam, muszę Państwa poprawić: GALINY NIE LEŻĄ NA MAZURACH!!!
cytuję: "Malowniczo położone wśród łagodnych mazurskich pagórków Galiny..." - bzdura. Galiny leżą w Natangii lub w Prusach Dolnych, na które składają się Natangia (Górowo Iławeckie, Pruska Iławka, Święta Siekierka, Bałga), Barcja (m.in. Bartoszyce, Barciany i Kętrzyn) i Sambia (Królewiec, Piława, wybrzeże sambijskie w obw.kaliningradzkim). To tyle względem edukacji ;-)
pozdrawiam
-
Gość: Aleksander Lesiak, *.fbxo.proxad.net
2011/01/30 22:09:16
Bardzo dziękuję za ten komentarz! Bo dla wiekszości z nas wszystko co na północnym wschodzie to Mazury ;-) Pozdrawiam